Miód Pitny
Recenzje miodów pitnych

Miodosytnia Imbiorowicz

Miodosytnia Imbiorowicz

Określają się "Manufakturą Miodu Pszczelego". Są pszczelarzami mającymi około 300 uli, którzy postanowili zająć się również wytwarzaniem miodu pitnego - i bardzo dobrze postanowili, bo mają do tego talent. Każda partia miodów jest niepowtarzalna, jak to w miodach unikatowych. Regularnie odwiedzamy ich stronę i kupujemy nowe miody ale też odświeżamy pamięć o ich klasykach - zwłaszcza te trzy pierwsze zrobiły na nas wielkie wrażenie genialnym smakiem. Tworzą miody sycone. Jak to w niewielkich miodosytniach - używają swojego miodu więc można mieć pewność, że surowiec jest zacny. Słyną z miodu faceliowego jako bazy, pozyskiwanego z okolic jeziora Powidzkiego. Gustowne etykiety, chociaż tematycznie nie wszystkie nam pasują - bo lubimy wyłącznie pozytywne treści. W roku 2018 zaczęli leżakowanie w tradycyjnych polskich beczkach dębowych z 200 letnich dębów, w których leżakuje obecnie miód "Żądło".

www.imbiorowicz.pl

Trójniak sycony Dzikie Pszczoły

Trójniak sycony Dzikie Pszczoły

Barwa jasno złocista, lepkość pozostaje na ściankach naczynia. Zapach świeży, lekki, kwiatowy, w którym dominuje lipa. Wysycony na bazie miodu faceliowego. Bukiet dość bogaty. Z jednej strony łagodny a z drugiej zaś subtelna dawka ziół dodaje animuszu i świeżości. Pionierski wyczyn nowej miodosytni, zasługujący na najwyższą pochwałę. Znakomicie dobrana szata graficzna etykiet oraz logo na doskonałej jakości korkach. Miód przysłany był w idealnie dobranym styropianowym opakowaniu, mogącym służyć jako "lodówka". Do tego ręcznie wypisana zawartość alkoholu. (Czyli mierzona indywidualnie). Na pewno sięgniemy po ten miód jeszcze nie raz. Jak dowiadujemy się z kontr-etykiety - miód powstał z miodów owej rodzinnej pasieki więc mamy pewność, że to miód był, a nie jakieś chińskie wynalazki, jakie znajdziemy u największych producentów.
Trójniak Jabłka Adama

Trójniak Jabłka Adama

Miód o barwie jasno złotej. Po otwarciu zachwyca niesamowita świeżość zapachu słodyczy i winnego jabłka. Smak lekki ale pełny. Na końcu przepełniony winnością i aromatem dojrzałych jabłek - ale bardziej słodki niż winny. W żadnym wypadku nie kwaskowaty. Starannie dobrane proporcje smakowe miodu i soku jabłkowego czynią go niesamowicie delikatnym i aromatycznym trunkiem. Jest to najlepszy jabłczak jaki dotąd piliśmy. Jest to miód na dodatek niesycony więc wszelkie zdrowotne jego walory zostały zachowane.
Trójniak Miód Malina

Trójniak Miód Malina

Zapach wybitnie malinowy - aromat naturalny. Dominuje świeżość miodu faceliowego jako bazy z sokiem z malin. Przepiękna malinowa barwa . Znakomita wyważona gładkość owocowej nuty potęguje jego wyrazistość malinową. Niewątpliwie najlpeszy miód malinowy, jaki dotąd piliśmy. To drugi niesycony trójniak miodosytni Imbiorowicz i zdaje się jedyny niesycony maliniak na rynku.
Trójniak Honey Moon

Trójniak Honey Moon

Barwa jasno pomarańczowa. Miód bazowy faceliowy, a owocem jabłko i malina, z tym że maliny jest niewiele. Miód bardzo łagodny. Pierwsze wrażenie - nieco ostrawy, przechodzący w łagodność na końcu. Nieco szczypiący. Gładki i jedwabisty. Znakomite połączenie rzadkiej odmiany miodu z sokami owocowymi. Wydaje się nam, że jednak powinien dłużej leżakować.
Trójniak 966

Trójniak 966

Barwa jasno miodowa, zapach niezwykle intrygujący, oryginalny ziołowo-korzenny. Pierwsze wrażenie smakowe - uderza prawie całkowitym brakiem kwaskowatości. Na pierwszy plan wysuwa się bardzo mocny korzenny aromat. Wyczuć można piekący smak goździka i nutką cynamonu. Szafranu nasze kubki nie wyczuły więc pewnie jest w ilościach homeopatycznych. Zioła znakomicie urozmaicają słodycz miodu. Każdy z tych trzech miodów powyżej był dość ostry - czyli powinny poleżeć przed sprzedażą! Za młode były jeszcze do konsumpcji, inaczej niż 3 pierwsze tej miodosytni jakie degustowaliśmy - tampte były dłużej wyleżakowane. Po podgrzaniu uwydatniają się w zdwojonej intensywności aromaty i nowe smaki. Pozostał intsensywny korzenny aromat, w którym dominuje cynamon i goździki, zaś smak jest ostry oraz jakby landrynkowaty jednocześnie. Podgrzany był lepszy! Słowo jeszcze odnośnie szaty graficznej. Na kontr etykiecie nawiązanie do chrztu Polski, a z przodu jakiś "master of puppets" nad cyfrą 66, nawiązujący do filmu "Ojciec chrzestny". Generalnie nie podoba się nam ten nieszczęsny pomysł i to chcemy dobitnie wyrazić. Jak zwykle apel do marketingu - mniej bajdurzenia, więcej informacji. Wolelibyśmy znaleźć informacje na etykiecie o samej wytwórni i składzie miodu.
Trójniak Żądło

Trójniak Żądło

Barwa nie tak ciemna jakby na to wskazywała gryka, zapach ostry, nie da się ukryć miodu bazowego, którym jest gryka. W smaku intensywnie ostry, słodki o bardzo wyważonej kwaskowatości. Słodycz czuć na początku, zaś stopniowo przechodzi ona w charakterystyczną dla miodu gryczanego chropowatość. Po podgrzaniu o dziwo zyskał na łagodności i zachował swój intensywny aromat, zaś smak stał się niemal iście gładki. Wysycony na bazie miodu gryczanego bez żadnych dodatków. Znowu słowo do marketingu - negatywne wydźwięki na etykiecie nie są szczęśliwym pomysłem do ilustrowania jadła wszelakiego. Spożywanie wymaga atmosfery łagodnej i spokojnej, a żądło raczej się nie kojarzy ani z jednym ani z drugim ;-) Połączenie barw czarnej i żółtej również do miodu i pszczół nie pasuje, bo to barwy os i szerszeni - pszczoły są brązowe. Takie barwy są w świecie zwierząt i ludzi ostrzegawczymi. Ale wiemy, że nazwa ta powstała po pewnym incydencie podczas przewożenia pszczół, kiedy to owady się wściekły i pożądliły uczestniczących w transporcie.
Trójniak Żądło z beczki

Trójniak Żądło z beczki

Tym różni się od wersji Żądło, że leżakował w polskich dębowych beczkach. Zapach miał fermentowo-ostrawy. Barwę cytrynową, mętny. Jest to miód gryczany, bez dodatków - edycja limitowana. Wrażenia smakowe są dość bogate jak na niewielką ilość składników. Miód gryczany daje charakterystyczny ostrawy posmak, który rozchodzi się jednak w dość łagodny i okrągły finisz. Po podgrzaniu miód wyraźnie złagodniał, goryczkowatość przeszła na drugi plan. Zaokrąglił się, chociaż ostrawy posmak gryki też pozostał. Wzmógł się w grzanym drewniany posmak i charakterystyczna suchość. Ma wyraźny smak żywego miodu, jakby jeszcze nie był dość wyleżakowany. Niestety używając bardzo silnej lupy można wyczytać na etykiecie, że zawiera siarczyny.
Trójniak Korzeń gwiazdora

Trójniak Korzeń gwiazdora

Miód o barwie jasno-złocistej. Nawet dość ostrawy ma zapach. W smaku słodki ale nie mdły - dobrze wyważony. Z początku łagodny lecz potem przechodzący w zdecydowanie korzenną ostrawość. Zawiera imbir, goździki, cynamon, gałkę muszkatołowa, szafran oraz trochę chmielu. Ma posmak cukierkowy. Podejrzewamy, że miód pochodzi z wiosennych wielokwiatów. Zimny jest wyborny! Jest to miód korzenny ale o smaku jabłka z cynamonem. Po podgrzaniu miód bardzo równomiernie rozchodzi się po gardzieli z ziołowym przyjemnym szczypaniem. Smak wówczas jest umiarkowanie ostrawy a jednocześnie orzeźwiający i świeży. Byłby doskonały po podgrzaniu w zimie. Co ciekawe po podgrzaniu zachowuje łagodność. Polecamy zarówno zimny na lato jak i grzany na zimę.
Trójniak A-i-ronia

Trójniak A-i-ronia

Ciekawa, brzoskwiniowa barwa. Miód jest naturalnie mętny, nawet z drobinkami owoców aronii. Zapach od razu zdradza zawartość owoców. Jak dowiadujemy się z kontr-etykiety, jest to miód unikalny, bo wysycony na bazie miodu faceliowego z ich własnej pasieki, zlokalizowanej w Powidzkim Parku Krajobrazowym. I dalej dowiadujemy się, że sok z aronii sami tłoczyli, przed dodaniem do brzeczki. To jest właśnie to co chcielibyśmy widzieć na wszystkich kontr-etykietach - skład, ciekawostki produkcji, a nie bajdurzenie. Super! Wracając jednak do smaku - zaskoczył nas swoją wielką oryginalnością. Miód faceliowy z sokiem z aronii dał niesamowity efekt - drugiego takiego miodu nie ma na rynku! Jest to smak pozytywnie cierpki, podobny może nieco do smaku kompotu z mirabelek. Schłodzony okazał się wyborny, a po podgrzaniu wzmogła się cierpkość, intensywność alkoholowo-owocowego aromatu. Gorący równie smakowity jak zimny więc i na lato i na zimę go polecamy! Podobno jest to miód kupażowany dwójniakiem, aby uzyskać bardziej słodki i tradycyjny trunek. Leżakował dość długo bo 4 lata.
Trójniak Tango z Mango

Trójniak Tango z Mango

Limitowany miód Imbiorowicza, w pociesznej szampanówce, po otwarciu której widzimy, że to miód gazowany, pieniący się jako szampijon. Intensywna drożdżowa woń i mango przypomina nieco mirabelki. Barwę miał mętnawą, limonkową. Miód na bazie miodu faceliowego. Smak z początku dość owocowy, wzmagający się za sprawą CO2, następnie przechodzi w dość ostrawy za sprawą drożdży. Wydaje się jakby był chmielowy ale nie jest. Nie czuć alkoholu, pije się jak lemoniadę. Bardzo podobny do MEAD-ów tego producenta. Słodyczy w nim bardzo niewiele, wręcz lekko gorzkawo-ostrawy. Jest to trunek idealny na Sylwestra, bądź schłodzony na lato oraz dla tych, którzy nie przepadają za słodyczą. Generalnie polecamy ale wolelibyśmy aby charakterem był zbliżony do "czwórniaczków" z firmy Dzika Pszczoła. Nie podgrzewaliśmy go. Flasze 0,5 są za małe do miodu - to oczywiście apel do wszystkich producentów. Niestety używając bardzo silnej lupy można wyczytać na etykiecie, że zawiera siarczyny.
Pięciorak musujący - Hops and Juniper

Pięciorak musujący - Hops and Juniper

Jak w tytule widzimy - jest to miód z chmielem i jałowcem w roli głównej. Trunek ów jest lekko gazowany ale nie tak jak piwo - dużo mniej. Zawiera naturalny CO2 - nie gazowany ciśnieniowo. W zapachu przypomina coś z lemoniady ale w smaku już tego nie ma. Jest wysoce wytrawny ale absolutnie pozbawiony kwaskowatości. Cechuje go wysoka goryczka biorąca się z chmielu. Jest rześki, dobry na lato po schłodzeniu. Jednak zaznaczyć należy, że woń i słodycz miodu jest tam niemal niewyczuwalna. Tak więc polecamy go tym, którzy nie przepadają za słodyczą - zwłaszcza miłośnikom piwa. Piwa miodowe są dużo bardziej słodkie i jako takie bardziej nam odpowiadają ale zaznaczamy, że nie ukrywamy, że lubimy miody tłuste - srogie więc jest to subiektywna opinia ;) Co do jałowca - to wyczuwalny jest słabo. Ogólnie pomysł oryginalny, bo rzeczywiście nie ma napojów miodowych, które nie byłyby słodkie ale czy wówczas jest to miód pitny? Zaklasyfikowaliśmy go jako pięciorak ale równie dobrze mógłby być sześciorakiem.
Pięciorak musujący - Super! Hopped

Pięciorak musujący - Super! Hopped

Trunek wybitnie wytrawny (bez kwaskowatości), wręcz podwójnie gorzki, przesycony aromatyzowanymi chmielami amerykańskimi, z nieco cytrynowym akcentem. Trunek podobny do piw Indian Ipa. Słodycz miodu niewyczuwalna, wolelibyśmy słodszy. Tak jak MEAD piętro wyżej - opcja dla osób nie lubiących nadmiaru słodyczy. Dobrze gasi pragnienie. Producent uważa, że jest to próba utworzenia nowej kategorii trunków miodowych - co w sumie można uznać, gdyż czegoś takiego w zasadzie nie ma bo MEAD-y nie są w ogóle słodkie. Być może drożdże całą słodycz wypracowały? Zastanawiamy się czy nie powinny mieć nieco mniejszą zawartość alkoholu - podobnie jak lekkie piwa, no i nieco więcej gazu. Zawiera naturalny CO2 - nie gazowany ciśnieniowo. I jeszcze jedna uwaga subiektywna - wolimy nazewnictwo polskie w przypadku miodów pitnych, bo używanie obcych języków zalatuje kompleksami. Ta fascynacja obczyzną to nasza odwieczna narodowa wada. Dlatego na zasadzie analogii do podpiwka - my nazywamy je podmiodkami ;) Zaklasyfikowaliśmy go jako pięciorak ale równie dobrze mógłby być sześciorakiem.
Pięciorak musujący Dry Show

Pięciorak musujący Dry Show

W tym modelu nie ma tej charakterystycznej w pozostałych MEAD-ach goryczy. Zapach bardzo drożdżowy, lekko kwaskowaty. W tym wyczuwamy już jakiś miód. Dla nas najlepszy z tych trzech bo dobrze wytrawny, czuć miód i nie ma przesadnej goryczy z chmielu. Zawiera naturalny CO2 - nie gazowany ciśnieniowo. Jak napisane na etykiecie - refermentowany i stąd zapewne te wyczuwalne chyba za bardzo drożdże. Bardzo orzeźwiający na lato. Zaklasyfikowaliśmy go jako pięciorak ale równie dobrze mógłby być sześciorakiem.