Weryfikacja wieku

Klikając TAK, oświadczam, że mam ukończone 18 lat
TAK
NIE
Miód Pitny - Recenzje miodów pitnych
Miodosytnia Imbiorowicz

Miodosytnia Imbiorowicz

Określają się "Manufakturą Miodu Pszczelego". Są pszczelarzami mającymi ponad 400 uli, czyli rodzin pszczelich, którzy postanowili zająć się również wytwarzaniem miodu pitnego - i bardzo dobrze postanowili, bo mają do tego talent. Każda partia miodów jest niepowtarzalna, jak to w miodach unikatowych. Regularnie odwiedzamy ich stronę i kupujemy nowe miody ale też odświeżamy pamięć o ich klasykach - zwłaszcza te trzy pierwsze zrobiły na nas wielkie wrażenie genialnym smakiem. Tworzą miody sycone. Jak to w niewielkich miodosytniach - używają swojego miodu więc można mieć pewność, że surowiec jest zacny. Słyną z miodu faceliowego jako bazy, pozyskiwanego z okolic jeziora Powidzkiego. Gustowne etykiety. W roku 2018 zaczęli leżakowanie w tradycyjnych polskich beczkach dębowych z 200 letnich dębów, w których leżakuje obecnie miód "Żądło". Ich oferta jest obecnie tak szeroka, że można ich uznać za Miodosytnię zarówno dużą jak i krtaftową.

www.imbiorowicz.pl

Dwójniak W Malinowym Chruściaku

     

Dwójniak W Malinowym Chruściaku
Jest to zdaje się pierwszy dwójniak Imbiorowicza i to nas cieszy, bo zimą lubimy miody "tłuściejsze", szczodrze karmiące pszczelą słodyczą. Po otwarciu miód uwydatnia bogaty zapach naturalnych malin z umiarkowaną nutą miodowego fermentu. Barwę ma ciemno malinową - szlachetną. Smak początkowo iście winny, malinowy, głęboko owocowy, przechodzący w dość wyraźną szorstką ostrość. Na końcu te dwa doznania nakładają się, pozostawiając długotrwałe wrażenie owocowej smakowitości, połączonej jednak z solidną dawką porządnego, naturalnego miodu. Na zimno miód zdecydowanie wyborny. Po podgrzaniu miód stał się wybitnie owocowy. Wciąż ostry ale jakby bardziej winny, łagodniejszy i wyraźniej zharmonizowany. Słodycz miodu i winność soku z prawdziwych malin jest bardzo dobrze wyważona. Polecamy ten naprawdę wybitny miód. Alkohol jest słabo wyczuwalny, co również jest plusem przy jego w sumie dużej zawartości. Zastanawiamy się skąd w nim ta szorstkość ale może powinien po prostu jeszcze nieco dłużej poleżeć, co każdemu dwójniakowi i półtorakowi wielce służy. Cieszą rzetelne informacje na kontr-etykiecie, gdzie dowiadujemy się, że surowiec miodowy pochodzi z ich rodzinnej pasieki (zacne!), oraz że maliny pochodzą z lokalnej plantacji. Trzeba pochwalić hojność Imbiorowicza w przypadku tego miodu, gdyż mamy tu tradycyjną flaszę 0,75l.

Dwójniak Powidzki - gruszniak

     

Dwójniak Powidzki - gruszniak
Miód w eleganckiej flaszy z gustownie zaprojektowaną etykietą. Barwę miał jasną, cytrynową, ciecz klarowną i świetlistą. Zapach wielce cukierkowy, gruszkowy ale jak na dwójniaka subtelny i wcale nie srogi, jak to w przypadku dwójniaków zwykle bywa. Zapach raczej trójniaka. Konsystencja dosyć rzadka, mało syropowata, znowu nietypowa jak dla dwójniaka. Miód w smaku gładki, zharmonizowany, wyraźnie gruszkowy. Wielokwiat w nim świeży, wiosenny, czujemy kwiaty. Miód to bardzo dobry, nie szczypiący, o słodyczy dojrzałej gruszki z miodem wielokwiatowym ale stopień onej słodyczy nie jest wysoki i przypomina typowego trójniaka. Kwaskowatość nie występuje albo jest minimalna. To w zimnym, a po podgrzaniu uwydatnia się mocny miodowy zapach. Owoc świeżej, soczystej gruchy mocno tarmosi kubki smakowe. W smaku cudowna słodycz będąca wielce umiarkowaną, miód o znakomitej równowadze miodu i owocu. Podgrzany bardziej dwójniaka przypomina i jako taki go polecamy do spożycia. Ogólnie można ten egzemplarz nazwać wybornym trójniakiem omyłkowo nazwanym dwójniakiem. Gustowna etykietka dopełnia ideału. Gorąco polecamy!

Dwójniak panieński

     

Dwójniak panieński
Miód zaskakuje niezwykłym zapachem kwietnej łąki. Barwę ma intensywnie słoneczną, letniego słońca popołudniowego. W smaku jakby pyłek kwiatowy wyczuliśmy. Miód wybitnie miodowy, nektarowy, letni, kwiatowy, pięknie gładki i wypracowany - oczywiście deserowy ze względu na pokaźną słodycz. Ale nie jest to taka słodycz lepka, ciężka i toporna jak w niektórych dwójniakach Apisu - ta jest wyrafinowana, szlachetna. Zimny okazał się wyborny - nektarowość jego olśniewa swą słodyczą. Po podgrzaniu miód stał się bardziej lekki, przystępny, spójny, nie przesadnie słodki, a miał nawet nutę winności, chociaż to miód z miodu - czyli bez żadnych dodatków poza miodem i wodą. W kategorii dwójniaków czystych jeden z najlepszych jakie kosztowaliśmy. Wydaje się odpowiednio wyleżakowany, bo jest balsamicznie gładki. Nie wyczuwalny alkohol dodaje mu powabu. Zarówno zimny jak i grzany okazał się wyborny. Dodać należy na końcu, że niezwykle gustowną ma etykietkę.

Dwójniak malinowy

     

Dwójniak malinowy
Jest to miód niesycony, o konsystencji lepkiej, niechętnie spływa po ściankach naczynia lecz nie za ciężki jak na typowego dwójniaka. Barwę ma burgundową z urodziwym blaskiem malinowym. W zapachu czuć wyraźnie intensywną malinową, naturalną woń tego owocu. W smaku miód cudownie malinowy i gładki oraz aksamitny. Słodki ale nie tak jak na przykład dwójniak Apisu - można by powiedzieć, że jest na pograniczu trójniaka i dwójniaka, pod względem siły słodyczy. Malina daje mu miłą rześką winność, by na końcu chwycić jęzor swą wytrawną drewniastością i na koniec balsamując słodyczą. Jest to miód o bogactwie smaków i doskonałym wyważeniu oraz roztropnie umiarkowany w słodyczy. Po podgrzaniu w aromacie zaczął silniej przeważać owoc i zrobił się bardziej wonnie malinowy, rześki, pestkowy, rozgrzewający. Słodycz zeszła na drugi plan, stała się dopełnieniem smaku malinowego. O dziwo podgrzany wydał się być lżejszym. Alkohol mało wyczuwalny mimo, że jest go sporo. Polecamy jako jeden z najlepszych maliniaków na rynku miodowym. Na końcu wypada pochwalić niezwykle gustowną etykietkę.

Trójniak sycony Dzikie Pszczoły

     

Trójniak sycony Dzikie Pszczoły
Barwa jasno złocista, lepkość pozostaje na ściankach naczynia. Zapach świeży, lekki, kwiatowy, w którym dominuje lipa. Wysycony na bazie miodu faceliowego. Bukiet dość bogaty. Z jednej strony łagodny, a z drugiej subtelna dawka ziół dodaje animuszu i świeżości, pochodząca zapewne również z lipy. Alkohol zarówno w zapachu jak i w smaku nie narzucający się. Pionierski wyczyn nowej miodosytni, zasługujący na najwyższą pochwałę. Znakomicie dobrana szata graficzna etykiet oraz logo na doskonałej jakości korkach. Miód przysłany był w idealnie dobranym styropianowym opakowaniu, mogącym służyć jako "lodówka". Do tego ręcznie wypisana zawartość alkoholu. (Czyli mierzona indywidualnie). Na pewno sięgniemy po ten miód jeszcze nie raz. Jak dowiadujemy się z kontr-etykiety - miód powstał z miodów owej rodzinnej pasieki więc mamy pewność, że surowiec był prawdziwy i lokalny.

Trójniak Jabłka Adama

     

Trójniak Jabłka Adama
Miód o barwie jasno złotej. Po otwarciu zachwyca niesamowita świeżość zapachu słodyczy i winnego jabłka. Smak lekki ale pełny. Na końcu przepełniony winnością i aromatem dojrzałych jabłek - ale bardziej słodki niż winny. W żadnym wypadku nie kwaskowaty. Starannie dobrane proporcje smakowe miodu i soku jabłkowego czynią go niesamowicie delikatnym i aromatycznym trunkiem. Jest to najlepszy jabłczak jaki dotąd piliśmy. Jest to miód na dodatek niesycony więc wszelkie zdrowotne jego walory zostały zachowane.

Trójniak Miód Malina

     

Trójniak Miód Malina
Zapach wybitnie malinowy - aromat naturalny. Dominuje świeżość miodu faceliowego jako bazy z sokiem z malin. Przepiękna malinowa barwa . Znakomita wyważona gładkość owocowej nuty potęguje jego wyrazistość malinową. Niewątpliwie najlepszy miód malinowy, jaki dotąd piliśmy. To drugi niesycony trójniak miodosytni Imbiorowicz.

Trójniak Honey Moon

     

Trójniak Honey Moon
Barwa jasno pomarańczowa. Miód bazowy faceliowy, a owocem jabłko i malina, z tym że maliny jest niewiele. Miód bardzo łagodny. Pierwsze wrażenie - nieco ostrawy, przechodzący w łagodność na końcu. Nieco szczypiący. Gładki i jedwabisty. Znakomite połączenie rzadkiej odmiany miodu z sokami owocowymi. Wydaje się nam, że jednak powinien dłużej leżakować.

Trójniak 966

     

Trójniak 966
Barwa jasno miodowa, zapach niezwykle intrygujący, oryginalny ziołowo-korzenny. Pierwsze wrażenie smakowe - uderza prawie całkowitym brakiem kwaskowatości. Na pierwszy plan wysuwa się bardzo mocny korzenny aromat. Wyczuć można piekący smak goździka i nutką cynamonu. Szafranu nasze kubki nie wyczuły więc pewnie jest w ilościach homeopatycznych. Zioła znakomicie urozmaicają słodycz miodu. Każdy z tych trzech miodów powyżej był dość ostry - czyli powinny poleżeć przed sprzedażą! Za młode były jeszcze do konsumpcji, inaczej niż 3 pierwsze tej miodosytni jakie degustowaliśmy - tamte były dłużej wyleżakowane. Po podgrzaniu uwydatniają się w zdwojonej intensywności aromaty i nowe smaki. Pozostał intensywny korzenny aromat, w którym dominuje cynamon i goździki, zaś smak jest ostry oraz jakby landrynkowaty jednocześnie. Podgrzany był lepszy! Słowo jeszcze odnośnie szaty graficznej. Na kontr etykiecie nawiązanie do chrztu Polski, a z przodu jakiś "master of puppets" nad cyfrą 66, nawiązujący do filmu "Ojciec chrzestny". Silnie pokręcone jest to skojarzenie, a czerń etykiety jakaś taka grobowa... Polecamy pozytywne i radosne treści umieszczać na etykiecie, a na kontr -etykiecie najlepiej dać jak najwięcej ciekawostek na temat miodosytni i samego miodu - bez bajdurzenia. To oczywiście nasz stały apel do wszystkich wytwórni.

Trójniak Żądło

     

Trójniak Żądło
Barwa nie tak ciemna jakby na to wskazywała gryka, zapach ostry, nie da się ukryć miodu bazowego, którym jest gryka. W smaku intensywnie ostry, słodki o bardzo wyważonej kwaskowatości. Słodycz czuć na początku, zaś stopniowo przechodzi ona w charakterystyczną dla miodu gryczanego chropowatość. Po podgrzaniu o dziwo zyskał na łagodności i zachował swój intensywny aromat, zaś smak stał się niemal iście gładki. Wysycony na bazie miodu gryczanego bez żadnych dodatków. Podobno nazwa ta powstała po pewnym incydencie podczas przewożenia pszczół, kiedy to owady się wściekły i pożądliły uczestniczących w transporcie.

Trójniak Żądło z beczki

     

Trójniak Żądło z beczki
Tym różni się od wersji Żądło, że leżakował w polskich dębowych beczkach. Zapach miał fermentowo-ostrawy. Barwę cytrynową, mętny. Jest to miód gryczany, bez dodatków - edycja limitowana. Wrażenia smakowe są dość bogate jak na niewielką ilość składników. Miód gryczany daje charakterystyczny ostrawy posmak, który rozchodzi się jednak w dość łagodny i okrągły finisz. Po podgrzaniu miód wyraźnie złagodniał, goryczkowatość przeszła na drugi plan. Zaokrąglił się, chociaż ostrawy posmak gryki też pozostał. Wzmógł się w grzanym drewniany posmak i charakterystyczna suchość. Ma wyraźny smak żywego miodu, jakby jeszcze nie był dość wyleżakowany. Niestety używając bardzo silnej lupy można wyczytać na etykiecie, że zawiera siarczyny.

Trójniak Żądło z kawą

     

Trójniak Żądło z kawą
Miód o barwie lekko brzoskwiniowej, treściwej w nasyceniu. Zapach przefermentowanej kawy, specyficzny, miodowy. Chłodzony w smaku dość szorstki, wręcz mocno wytrawny, przechodzący jednak w winną słodycz. Na pewno jest to miód dobry, ciekawa kompozycja smakowo-zachowa. Mimo, że nie ukrywamy iż pomysł łącznie miodu pitnego z kawą nam nie pasuje. Trzeba przyznać, że zawartość kawy jest minimalna tutaj i ona nie dominuje nad miodem. Zadziornej ostrości temu miodowi nadaje bazowy miód gryczany. Po podgrzaniu więcej kawy w zapachu ale w smaku stał się płaski, łagodny, zmniejszyło się drażniące działanie miodu gryczanego.W grzanym kawa zaczęła jednak przeszkadzać, podobnie jak w tym kawowym od Miodosytni Augustowskiej. Stała się zbyt dominująca. Miód zimny okazał się również lepszy niż grzany. Dodać trzeba, że pomysł łącznie miodu z kawą to nie jest jednak dobra droga - według nas. Są to zbyt daleko idące wynalazki nowofalowe podobne do miodu z ostrą papryką Apisu.

Trójniak Korzeń gwiazdora

     

Trójniak Korzeń gwiazdora
Miód o barwie jasno-złocistej. Nawet dość ostrawy ma zapach. W smaku słodki ale nie mdły - dobrze wyważony. Z początku łagodny lecz potem przechodzący w zdecydowanie korzenną ostrawość. Zawiera imbir, goździki, cynamon, gałkę muszkatołowa, szafran oraz trochę chmielu. Ma posmak cukierkowy. Podejrzewamy, że miód pochodzi z wiosennych wielokwiatów. Zimny jest wyborny! Jest to miód korzenny ale o smaku jabłka z cynamonem. Po podgrzaniu miód bardzo równomiernie rozchodzi się po gardzieli z ziołowym przyjemnym szczypaniem. Smak wówczas jest umiarkowanie ostrawy a jednocześnie orzeźwiający i świeży. Byłby doskonały po podgrzaniu w zimie. Co ciekawe po podgrzaniu zachowuje łagodność. Polecamy zarówno zimny na lato jak i grzany na zimę.

Trójniak A-i-ronia

     

Trójniak A-i-ronia
Ciekawa, brzoskwiniowa barwa. Miód jest naturalnie mętny, nawet z drobinkami owoców aronii. Zapach od razu zdradza zawartość owoców. Jak dowiadujemy się z kontr-etykiety, jest to miód unikalny, bo wysycony na bazie miodu faceliowego z ich własnej pasieki, zlokalizowanej w Powidzkim Parku Krajobrazowym. I dalej dowiadujemy się, że sok z aronii sami tłoczyli, przed dodaniem do brzeczki. To jest właśnie to co chcielibyśmy widzieć na wszystkich kontr-etykietach - skład, ciekawostki produkcji, a nie bajdurzenie. Super! Wracając jednak do smaku - zaskoczył nas swoją wielką oryginalnością. Miód faceliowy z sokiem z aronii dał niesamowity efekt - drugiego takiego miodu nie ma na rynku! Jest to smak pozytywnie cierpki, podobny może nieco do smaku kompotu z mirabelek. Schłodzony okazał się wyborny, a po podgrzaniu wzmogła się cierpkość, intensywność alkoholowo-owocowego aromatu. Gorący równie smakowity jak zimny więc i na lato i na zimę go polecamy! Podobno jest to miód kupażowany dwójniakiem, aby uzyskać bardziej słodki i tradycyjny trunek. Leżakował dość długo bo 4 lata.

Trójniak Tango z Mango

     

Trójniak Tango z Mango
Limitowany miód Imbiorowicza, w pociesznej szampanówce, po otwarciu której widzimy, że to miód gazowany, pieniący się jako szampijon. Intensywna drożdżowa woń i mango przypomina nieco mirabelki. Barwę miał mętnawą, limonkową. Miód na bazie miodu faceliowego. Smak z początku dość owocowy, wzmagający się za sprawą CO2, następnie przechodzi w dość ostrawy za sprawą drożdży. Wydaje się jakby był chmielowy ale nie jest. Nie czuć alkoholu, pije się jak lemoniadę. Bardzo podobny do MEAD-ów tego producenta. Słodyczy w nim bardzo niewiele, wręcz lekko gorzkawo-ostrawy. Jest to trunek idealny na Sylwestra, bądź schłodzony na lato oraz dla tych, którzy nie przepadają za słodyczą. Generalnie polecamy ale wolelibyśmy aby charakterem był zbliżony do "czwórniaczków" z firmy Dzika Pszczoła. Nie podgrzewaliśmy go. Flasze 0,5 są za małe do miodu - to oczywiście apel do wszystkich producentów. Niestety używając bardzo silnej lupy można wyczytać na etykiecie, że zawiera siarczyny.

Trójniak Piernikowy Toruński

     

Trójniak Piernikowy Toruński
Miód z miodosytni Imbiorowiczów wytworzony specjalnie dla Domu Piernika w Toruniu i tylko tam dostępny. Po odkorkowaniu kamionki czuć wybitnie rześki zapach jakby jabłka. Barwę ma jasno słoneczną, nasyconą, w smaku schłodzonego wyczuwalna ostrość przypraw takich jak goździki i cynamon. Ma wyjątkowo korzenny zapach i smak. Szorstkość chmielu z bardzo delikatną, wyważoną goryczką jest ledwo wyczuwalna. Jest to miód generalnie łagodny, znakomicie skomponowany, smakowo spójny. Zwraca uwagę intrygujący smak jabłka, którego jednak na etykiecie nie ma i ono daje winne orzeźwienie. Jest to miód unikalny na miodzie przypuszczalnie wiosennym wielokwiacie, bo jest lekki. Miód pochodzi oczywiście z własnej pasieki, co jest wartością niebotyczną w dzisiejszym świecie globalizmu. Po podgrzaniu miód się ukorzenił - czyli smaki korzenne uległy wzmocnieniu. Znakomity aromat świeżo upieczonego piernika. Goździki i gałka wiodą prym. Jak na miód korzenny jest łagodny. Wedle nas znacznie lepszy jest grzany i należy do najlepszych miodów tego typu na rynku. Zachwycający.

Trójniak Hyćka

     

Trójniak Hyćka
Hyćka to ludowa nazwa czarnego bzu i właśnie kwiaty bzu są tematem przewodnim tego miodu. Bardzo podobają się nam takie "swojskie" nazwy miodów pitnych! Barwę ma bursztynowo słoneczną, zapach wybitnie intensywny kwiatów czarnego bzu, czuć sam pyłek. Miód jest o dziwo mało słodki, wręcz posiada goryczkę. Jest bardzo klarowny. Można wyczuć, że bazowym jest wiosenny wielokwiat. Jego delikatność jest wzmocniona dominującym smakiem i aromatem kwiatu czarnego bzu. Jest to drugi w naszej historii bziak ale ten jest najbardziej "bzowy", a najmniej słodki. Idealny jako schłodzony na upały. Po podgrzaniu stał się nieco słodszy i goryczka również się wzmogła. Na końcu wówczas jest bardziej gorzki. Smak i są bardzo naturalne ale w sumie hyćki mogłoby być nieco mniej może, a słodyczy więcej ale to oczywiście piszemy jako zwolennicy miodów słodkich (dwójniaków) wiec trunek warto polecić tym, którzy nie lubią słodkich alkoholi - tu z pewnością nie będą na nadmierną słodycz narzekać. Być może drożdże po prostu pożarły słodycz i stąd wziął się ten efekt, jeśli nie był oczywiście zamierzonym. Sugerujemy aby miody pasteryzować przez rozlaniem do butelek, bo w rzemieślniczych często zdarza się, że płyn "żyje" we flaszy więc wówczas musiałby być spożyty nie za późno czyli mieć datę przydatności do konsumpcji.

Trójniak Meadnight

     

Trójniak Meadnight
Miód we flaszy 0,5 litra, o barwie ciemnej herbaty, naturalnie mętny, oglądany pod światło mający wesołe refleksy. Dość rzadki, ciekły, a ciecz lekka. Jest to miód typu Bochet, na karmelizowanym miodzie z dodatkiem jak to napisali tajemniczo „czerwonych owoców”. Ma dość złożony smak. Ale zaskakuje, że nie jest zbyt słodki więc przypadnie do gustu nie lubiącym w trunku nadmiernej słodyczy. Ma wręcz momentami posmak wytrawny, wręcz gorzkawy, pochodzący zapewne z karmelizacji miodu. Na końcu wyczuwalny sok z czerwonych owoców, który nadaje mu wyjątkowej oryginalności smakowej. Alkohol nie jest wyczuwalny a jest go sporo. Miód to zarazem umiarkowanie słodki, gorzkawy i winny. Można stwierdzić, że smakowo jest to miód z gatunku nowofalowych. Stawiamy, że te tajemnicze „czerwone owoce” to jest czerwona porzeczka. Po podgrzaniu miód zaostrzył się, stał się gorzko-winny, tracąc warstwę słodkości miodowej. Winność jednak przesunęła się na ostatni plan, a dominowała gorycz. Ze względu na jego wielowarstwową strukturę smakową polecamy go jako schłodzony. Grzany jest zbyt surowy i gorszy po prostu. Im zimniejszy tym lepiej pijalny. Ogólnie ciekawy miód, oryginalny smakowo, jakiego na pewno nigdzie indziej nie znajdziemy.

Pięciorak musujący - Hops and Juniper

     

Pięciorak musujący - Hops and Juniper
Jak w tytule widzimy - jest to miód z chmielem i jałowcem w roli głównej. Trunek ów jest lekko gazowany ale nie tak jak piwo - dużo mniej. Zawiera naturalny CO2 - nie gazowany ciśnieniowo. W zapachu przypomina coś z lemoniady ale w smaku już tego nie ma. Jest wysoce wytrawny ale absolutnie pozbawiony kwaskowatości. Cechuje go wysoka goryczka biorąca się z chmielu. Jest rześki, dobry na lato po schłodzeniu. Jednak zaznaczyć należy, że woń i słodycz miodu jest tam niemal niewyczuwalna. Tak więc polecamy go tym, którzy nie przepadają za słodyczą - zwłaszcza miłośnikom piwa. Piwa miodowe są dużo bardziej słodkie i jako takie bardziej nam odpowiadają ale zaznaczamy, że nie ukrywamy, że lubimy miody tłuste - srogie więc jest to subiektywna opinia ;) Co do jałowca - to wyczuwalny jest słabo. Ogólnie pomysł oryginalny, bo rzeczywiście nie ma napojów miodowych, które nie byłyby słodkie ale czy wówczas jest to miód pitny? Zaklasyfikowaliśmy go jako pięciorak ale równie dobrze mógłby być sześciorakiem.

Pięciorak musujący - Super! Hopped

     

Pięciorak musujący - Super! Hopped
Trunek wybitnie wytrawny (bez kwaskowatości), wręcz podwójnie gorzki, przesycony aromatyzowanymi chmielami amerykańskimi, z nieco cytrynowym akcentem. Trunek podobny do piw Indian Ipa. Słodycz miodu niewyczuwalna, wolelibyśmy słodszy. Tak jak MEAD piętro wyżej - opcja dla osób nie lubiących nadmiaru słodyczy. Dobrze gasi pragnienie. Producent uważa, że jest to próba utworzenia nowej kategorii trunków miodowych - co w sumie można uznać, gdyż czegoś takiego w zasadzie nie ma bo MEAD-y nie są w ogóle słodkie. Być może drożdże całą słodycz wypracowały? Zastanawiamy się czy nie powinny mieć nieco mniejszą zawartość alkoholu - podobnie jak lekkie piwa, no i nieco więcej gazu. Zawiera naturalny CO2 - nie gazowany ciśnieniowo. I jeszcze jedna uwaga subiektywna - wolimy nazewnictwo polskie w przypadku miodów pitnych, bo używanie obcych języków zalatuje kompleksami. Ta fascynacja obczyzną to nasza odwieczna narodowa wada. Dlatego na zasadzie analogii do podpiwka - my nazywamy je podmiodkami ;) Zaklasyfikowaliśmy go jako pięciorak ale równie dobrze mógłby być sześciorakiem.

Pięciorak musujący Dry Show

     

Pięciorak musujący Dry Show
W tym modelu nie ma tej charakterystycznej w pozostałych MEAD-ach goryczy. Zapach bardzo drożdżowy, lekko kwaskowaty. W tym wyczuwamy już jakiś miód. Dla nas najlepszy z tych trzech bo dobrze wytrawny, czuć miód i nie ma przesadnej goryczy z chmielu. Zawiera naturalny CO2 - nie gazowany ciśnieniowo. Jak napisane na etykiecie - refermentowany i stąd zapewne te wyczuwalne chyba za bardzo drożdże. Bardzo orzeźwiający na lato. Zaklasyfikowaliśmy go jako pięciorak ale równie dobrze mógłby być sześciorakiem.